Pranie i przygody z miską

Nie trzeba wyprawy w Himalaje, żeby poczuć adrenalinę – wystarczy pełna miska prania i droga z łazienki do suszarki. Miska oczywiście nie współpracuje. Zjeżdża z kolan, wykręca się, a czasem zdaje się celowo wymierzać ataki w stopy. A po drodze – dywan, kabel od ładowarki i kot, który uznał, że to świetny moment na leżenie na środku.
Dla osób z ograniczoną mobilnością to nie „zanieś i rozwieś”, ale pełnoprawny tor przeszkód. A kiedy jedna skarpetka wyląduje na klamce, a druga pod krzesłem – zaczyna się misja ratunkowa.
Na szczęście są sposoby, by nie zwariować. Uchwyt na miskę, wózek na kółkach, pranie na siedząco, a czasem – po prostu dzień prania zamienia się w dzień opowieści. Bo każda czynność, która innym zajmuje pięć minut, dla nas może być historią na cały artykuł.
Przeważnie największym wyzwaniem w dniu prania jest konieczność pozbierania wszystkich rzeczy, ich posortowanie oraz rozwieszenie na koniec. W wersji niskobudżetowej sprawdza się mały wózek zakupowy z koszem. W łazience mam kosze w których sortuję pranie i pasują idealnie do wózka.



Powyższe zdjęcia pokazują z czego można skorzystać aby ułatwić sobie życie w domu.

Jeden komentarz